25 marca 2013

Rozdział 15


Amy
- Wyjdziesz za mnie, Amy? – Niall uśmiechnął się do mnie i uklęknął czekając na odpowiedź.
- Oczywiście że tak! – krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. Właśnie mieliśmy się pocałować kiedy…
Dryńńńńńń!!!!!
Ugh, to śmie budzić mnie z tak pięknego snu?! Patrzę na wyświetlacz i widzę uśmiechniętą buźkę mojego chłopaka. Od razu zapominam o złości i odbieram.
- Halo? – powiedziałam  i ziewnęłam.
- Cześć słoneczko. Jak Ci mija dzionek?
- Dzionek? Właśnie wstałam. Inne strefy czasowe, pamiętasz?
- Obudziłem Cię, przepraszam. Ale ze mnie matoł – powiedział smutnym głosem.
- Hej, nic się nie stało. Cieszę się że Cię słyszę – mimo że go nie widziałam, domyśliłam się że właśnie się uśmiechnął.
- Tak bardzo za Tobą tęsknie. Chciałbym, żebyś tu była.
- Uwierz mi, że jedyne o czym o tym teraz marzę, to Cię przytulić, pocałować… - mimowolnie po policzku popłynęły mi łzy.
- Amy, nie płacz, proszę – powiedział smutnym głosem. Zaśmiałam się i otarłam ciecz z twarzy.
- Dobrze, powiedz mi lepiej co tam u was?
- Wszystko ogólnie ok. Ale mamy mały problem. Za dwie godziny mamy koncert w x-factorze, a Liam twierdzi że nie wystąpi z łysą głową.
- Co on znowu wymyślił? Przecież wszystko było ok. Mieliście już kilka koncertów.
- Nie wiem, sama zobacz – odsunęłam telefon od ucha i zobaczyłam zdjęcie, które przesłał mi Niall.
- Daj mi go do telefonu, proszę – powiedziałam. Niall oddał telefon Paynowi, mówiąc do niego „Liam, Amy chce z Tobą gadać”.
- Tak? – odezwał się smutny głos w słuchawce.
- Liam, co ty znowu wymyśliłeś?
- No bo….głupio mi o tym mówić…wolałbym pogadać w cztery oczy.
- Niestety nie teleportuje się tam, wyjdź na zewnątrz – usłyszałam jak podnosi się z kanapy a chwilę potem trzask drzwi oznaczający że opuścił pomieszczenie. – Więc? O co chodzi?
- No…chodzi o to, że rozmawiałem dzisiaj z Dan na skypie….i ona opowiadała mi że do ich grupy dołączył jakiś chłopak….i mówiła że ma taką śliczną fryzurę….no i wiesz ja nie będę takiej miał…no i…
- I tylko tyle? – zdziwiłam się.
- A to mało? Przecież ona mnie… - zaczął.
- Liam, Danielle lubi Cię za to jaki jesteś. A nie za to, jaką masz fryzurę.
- No ale…
- Nie ma żadnego ale. Uspokój się, wracaj do chłopaków i dajcie najlepszy koncert na świecie, zrozumiano?
- Tak, dziękuje.
- Nie ma za co. Papapa, ucałuj ode mnie Nialla – powiedział a brunet parsknął śmiechem.
- Hahaha, na pewno się ucieszy – i rozłączyłam się. Ubrałam szlafrok, i postanowiłam obudzić Vicky. Wchodzę do jej pokoju a tam pusto. Dziwne, gdzie ona jest? Zeszłam na dół, i stanęłam jak wryta. Blondynka siedziała na kanapie, obok której stała torba z ubraniami.
- Wybierasz się gdzieś? – zapytałam lekko skołowana.
- Wybieramy. Lecimy do Nowego Jorku. Już czas odwiedzić chłopaków – uśmiechnęła się.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Masz ty uparciuchu, rozdział dla Ciebie, i o Tobie <3 Mam nadzieję,  że wam się spodoba. W następmnym juz zacznie się coś dziać....pewna osoba namiesza w życiu Nialla i Amy...jak myślicie kto to będzie? Czy bedą mieli poważne problemy? Do następnego <3

13 lutego 2013

Rozdział 14


Wszyscy zeszliśmy na dół. Równo 10 minut później do domu wpadł Paul.
- Dobra, żeby nie przedłużać, muszę Wam po….Liam, gdzie masz włosy? – zapytał lekko skołowany mężczyzna. -  Rozumiem, że nie chcę wiedzieć, ale gdyby ktoś pytał, ściąłeś je na cele charytatywne, ok?
- Jasne, jak chcesz – odpowiedział Liam.
- A wracając do sprawy, to mam dla was świetną wiadomość! – wszyscy wpatrywaliśmy się w niego z wyczekiwaniem.  – Chłopaki, za tydzień  wyjeżdżacie w trzy miesięczną trasę koncertową, świetnie nie?! – Paul cały w skowronkach patrzał po nas czekając na jakąkolwiek odpowiedź.
- Jak to na 3 miesiące? – odezwał się w końcu Harry i przytulił mnie do siebie.
- A co z dziewczynami? – zapytał Niall.
- Chłopaki, rozumiem że nie chcecie się z nimi rozstawać….ale wiecie nie bardzo mogą jechać z nami.  Oczywiście dziewczyny mogą was odwiedzić, ale to wszystko. – odpowiedział Paul.
- No, to w takim razie nie zgadzamy się na trasę – Harry i Niall przybili sobie piątkę. Pewnie chcieli zmusić Paula żeby się zgodził.
- Ej, chłopaki, nie wygłupiajcie się. I tak byśmy nie mogły z wami pojechać, za 2 tygodnie zaczyna się szkoła, i jeszcze  X- Factor…. – powiedziałam i popatrzałam w stron mojej przyjaciółki która mi przytaknęła.
- No, ja was poinformowałem. W przyszłą sobotę, o 12:00 czekam na was, tu pod domem. Macie być gotowi! – dodał jeszcze mężczyzna i wyszedł z domu, równie szybko jak wszedł.
- Nie chcę Cię zostawiać – wyszeptał mi loczek na ucho, wtuliłam się w niego mocniej i pocałowałam go w policzek.
* Tydzień później*
 - Opiekuj się Kevinem, i moimi marchewkami – po raz kolejny tego dnia powtórzył mi Lou.
- Dobrze, nie zapomnę.
- Będę za Tobą tęsknił – uśmiechnął się chłopak i przytulił mnie na pożegnanie.  Po czym pobiegł do Amy. Następnie nadszedł czas na Zayna.
- Masz być tam grzeczny, i uważaj na Siebie – przytuliłam go i pocałowałam w policzek. Chłopak uśmiechnął się i mocno mnie przytulił.
–Hahaha, mówisz jak do dziecka. Ty też na siebie uważaj, mała. – przytuliłam go jeszcze i odszedł do samochodu.  Niall tylko przelotnie mnie przytulił i pobiegł żegnać się z Amy.  Po chwili podszedł do mnie Liam.
- Opiekuj się tymi wariatami – zwróciłam się do niego. – A szczególnie tym lokatym.
- Spokojnie, to trasa koncertowa a nie wojna – zaśmiał się chłopak. – Nic mu nie będzie – pożegnałam się z nim i zaczęłam wypatrywać mojego chłopaka, który zniknął rano i dalej się nie pojawił. Popatrzałam w bok i zauważyłam plączącą Amy.
- Ej, słoneczko nie płacz – pocieszał ja Niall. – Niedługo znowu się zobaczymy – blondyn próbował być silny ale jemu także po policzku zaczęły cieknąc łzy. – Najważniejsze jest żebyś pamiętała że bardzo Cię kocham i zawsze będę. Bez względu na wszystko.
- Ja też Cię kocham, Niall – odpowiedział mu brunetka i pocałował go w usta.
- Zobaczysz wrócę zanim się obejrzysz, a wtedy już nic nas nie rozdzieli - chłopak uśmiechnął się i ucałował dziewczynę w czoło mocno do siebie tuląc. Kiedy tak przyglądałam się tej dwójce, ktoś chwycił mnie od tyłu w tali i mocno przytulił. Odwróciłam się i zauważyłam piękne zielone oczy wpatrujące się we mnie.
- Gdzie byłeś cały czas – zapytałam się. On uśmiechnął się do mnie i powiedział:
- Zamknij oczy – zrobiłam to co kazał i chwilę potem poczułam jak coś zimnego oplata moja szyję. Kiedy już otwarłam oczy zauważyłam że tym czymś był srebrny naszyjnik z wisiorkiem w kształcie literki „H”. – To żebyś o mnie nie zapomniała – zwrócił się do mnie Harry. Po moim policzku spłynęła mi jedna zagubiona łza.
- Dziękuje, ale nie musiałeś tego kupować. Nie zapomniała  bym o Tobie. – uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
- Będę za Tobą bardzo tęsknił – chłopak uniósł moją brodę do góry i pocałował lekko w usta.
- Ja za Tobą też – po raz kolejny się pocałowaliśmy, tym razem dłużej, ponieważ mieliśmy nie widzieć się przez długi czas. Chwilę potem chłopaki wsiedli do busa, i odjechali.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc z okazji tego że mam dzisiaj urodzinki, postanowiłam wstawić Wam rozdział. Według mnie nie wyszedł najgorzej, ale opinię zostawiam Wam. Pod tamtym rozdziałem są tylko 4 komentarze – i to mnie smuci L Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Do następnego <3
P.S na moim drugim blogu, pojawił się kolejny rozdział :D http://i-will-love-you-to-the-end.blogspot.com/